Pandemia… czas, który jest wyzwaniem dla każdego z nas. Obserwuję różne zachowania – są tacy co szukają swojej szansy, wprowadzają zmiany, uczą się nowego. Jednak dla części osób jest to czas wielkiej próby – czy dam radę? jak to będzie?

 

Mi było łatwiej… mam konie! Mogę cały czas – zachowują obostrzenia – jeździć do nich i karmić się ich energią. To bycie razem dawało mi kopa do rozwijania nowych umiejętności – nigdy wcześniej w ciągu jednego roku nie odbyłam tylu szkoleń, webinarów. Wysłuchałam pewnie z setkę podcastów i pochłonęłam dużo więcej książek. Zrezygnowałam z oglądania telewizji. W miesiące, w których nie miałam pracy – uczyłam się nowego i wierzyłam, że moja energia zarazi, dotrze tam gdzie ma być. I faktycznie – większość czasu pandemii przepracowałam dostarczając rozwiązania rozwojowe, inspirując, dzieląc się tym, co mam do zaoferowania.

 

Ale było mi też trudniej – już na samym początku COVIDu straciłam, po długiej ciężkiej chorobie, Mamę. Choroba, cierpienie, starość, śmierć…
Rozstałam się też z niektórymi z moich zwierząt.

 

Doświadczenia te dodały mi odwagi, bezpośredniości, większej otwartości na samą siebie. I oczywiście konie były katalizatorem wielu emocji i pozwalały zachować obecność i nie dać się zwariować.

 

Bursztyn i Florek – moi przyjaciele, moi nauczyciele 😊

 

Czas apokalipsy? Czas szansy?

01 maja 2021

Ws

Ta strona internetowa została zrobiona w 

  kreatorze www WebWave. 

Bezpłatna konsultacja